Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smak dzieciństwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smak dzieciństwa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 października 2017

Ciasto migdałowe (babka)


UWAGA!
UŻYŁAM PRAWDZIWEGO MASŁA, MĄKI ORKISZOWEJ TORTOWEJ I ZAMIAST OLEJKU DOLAŁAM DWIE ŁYŻKI AMARETTO

Stare jak świat, a już na pewno mój świat.
Ciasto zapisane ręcznie w zeszycie mamy, który przeszedł niejedno pieczenie i nie tylko pieczenie.

Zamówiła na weekend, więc upiekłam.
Polecam!

Wspaniała babka dla wielbicieli migdałów, Amaretto, babek piaskowych, wszelkiego rodzaju ucieranych ciast i ciasteczek amaretti.

niedziela, 26 czerwca 2016

Babeczki kakaowe z porzeczkami

Będąc dzieckiem tworzyłam desery. W lecie były to najróżniejsze kompozycje z przewagą porzeczek.
Deser wyglądał następująco: liść z krzewu porzeczki, na liściu kilka czerwonych porzeczek (obowiązkowo z ogonkami), obok ze trzy wisienki i koniec! Zdarzało się, że dorzuciłam nieco agrestu, jeśli był.

Dzięki takim wspomnieniom pod koniec czerwca i w lipcu, kiedy porzeczki błyszczą na krzaczkach kombinuję gdzie by je tutaj przemycić, aby udowodnić, że są wspaniałe. Bo nie każdy tak uważa. Dzisiaj pomysł na babeczki kakaowe z cudnie kwaśnymi czerwonymi i białymi porzeczkami. Patriotycznie :)

            /10-12 babeczek/
  • 100 g masła, miękkiego
  • 100 g cukru trzcinowego
  • 2 jajka
  • 125 ml mleka ryżowego (można użyć innego, np.krowiego)
  • 150 g mąki pszennej
  • 25 g kakao, ciemnego (polecam z wiatraczkiem)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • spora garść porzeczek

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę.
Dodać jajka i utrzeć z zukrem i masłem.
Mąkę, kakao i proszek do pieczenia wymieszać razem i dodawać na przemian z mlekiem, partiami.
Ciasto przełożyć do foremek na babeczki.
Do każdej babeczki powciskać kilka porzeczek.
Piec w 180 stopniach 20-25 minut, aż do suchego patyczka.
Ostudzić.


Można oprószyć cukrem pudrem, podać z lodami lub/i bitą śmietaną. 


piątek, 29 kwietnia 2016

Ponadczasowy murzynek z jabłkami, cynamonem i kardamonem


Lubię wracać do sprawdzonych przepisów.
Zwłaszcza do takich jak TEN MURZYNEK.
Jutro wraz z wujkiem mieszkającym obok (a w zasadzie bratem mojego dziadka) i Magdą Mołek (najlepszą polską dziennikarką) obchodzimy urodziny. Postanowiłam upiec Mu to ciasto. To jedno z Jego ulubionych.

Przepis znajduje się w linku, więc nie będę go przypominać. Dodam tylko, że tutaj oprócz cynamonu dorzuciłam łyżkę cukru kardamonowego :) Wyszło cudnie!

niedziela, 24 kwietnia 2016

Ciasteczka orkiszowe, czekoladowo-kokosowe (jak murzynek z kokosem)



Pamiętacie murzynka z kokosem? Jeśli tak, pewnie jesteście z mojego pokolenia.
Murzynek z kokosem (a właściwie murzynek z kokoskami, jak w zeszycie miała zapisana moja babcia) to było jedno z moich ulubionych ciast dzieciństwa.
Te ciasteczka smakują bardzo podobnie.
Dla wielbicieli bounty, czekolady i kokosa.

           /30-35 ciasteczek:/
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 100 g gorzkiej czekolady z wiórkami kokosowymi (lub zwykłej gorzkiej)
  • 60 g masła
  • 2 jajka
  • 100 g drobnego cukru
  • 100 g mąki orkiszowej/orkiszowej razowej
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
    50 g wiórków kokosowych + 50 g wiórków do obtoczenia

    Czekoladę i masło roztopić w garnuszku, ostudzić.
    Wbić jajka i wymieszać drewnianą łyżką.
    Dodać cukier i mieszać nadal.
    Powoli i stopniowo dosypywać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia.
    Na końcu dodać kokos i wszystko dokładnie połączyć.
    Schłodzić w lodówce min. pół godziny.
    Dwie duże blachy wyłożyć papierem do pieczenia.
    Wyjąć z lodówki ciasto i formować z niego kuleczki (wielkości orzecha włoskiego).
    Każdą kuleczkę obtoczyć w kokosie (ja robię to z jednej strony) i wykładać na blachę.
    Piec w 170 stopniach około 12-15 minut.
    Ostudzić.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Szarlotka tradycyjna z dodatkiem mąki kasztanowej


Pewne rzeczy pozostają niezmienne.
Szarlotka jest lubiana u mnie w domu (chyba u każdego) od zawsze. Na zawsze.
Najlepsza tradycyjna, ale dobre i inne.

Ja tym razem postanowiłam część mąki w moim najstarszym i ulubionym przepisie zastąpić mąką kasztanową, którą nabyłam po raz pierwszy na próbę.

Próba została podjęta, mąka przetestowana z wynikiem bardzo zadowalającym :)

POLECAM!

Przepis na oryginał znajduje się TUTAJ.

  • 200 g mąki pszennej
  • 100 g mąki kasztanowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 żółtko
  • 60 g cukru pudru
  • 2-3 łyżki kwaśnej śmietany
  • 150 g masła
  • Jabłka starte na tarce, podduszone z odrobiną soku z cytryny, miodem i ulubionymi przyprawami.
Jeśli zdecydujecie się na większą blachę, należy podwoić porcję.
Składniki na ciasto zagnieść i połową ciasta wylepić spód niewielkiej kwadratowej blachy (o boku około 20 cm) i podpiec aż się zarumieni.
Wyjąć, ostudzić.
Przygotować jabłka.
W tym czasie schłodzić pozostałą część ciasta w lodówce.
Kiedy jabłka będą już podduszone, zdjąć z ognia i ostudzić.
Wyjąć ciasto z lodówki i rozwałkować.
Na podpieczony spód wyłożyć schłodzone jabłka i przykryć rozwałkowanym ciastem (ja często wycinam wzorki foremkami do ciasteczek).

Piec około 30-40 minut (lub dłużej) do zrumienienia ciasta.

sobota, 30 stycznia 2016

Karpatka

Karpatka w moim domu była zawsze... legendarnym zakalcem.
Mama niejednokrotnie płakała przy jej wykonaniu. Zawsze wychodził jej jeden blat, drugi opadał.
W ten sposób mama jeden przekrawała na pół, robiąc po prostu mniejsze ciasto.
Zdenerwowana zawsze groziła, że już nigdy więcej jej nam nie upiecze. Ale... Karpatka i tak była ulubionym ciastem mojego taty i oczywiście moim (to były czasy kiedy mała Justynka lubiła wszystko to, co tata). Biedna mama skazana na nerwy piekła ją raz na jakiś czas, a ja Jej pomagałam ucierać krem, co było wielką radością.

Kilkanaście lat później stwierdziłam, że upiekę karpatkę.
Wyszła! Co to było za szczęście. Wówczas prawie całą zjadł tata.

Minęły dwa lata i postanowiłam ją upiec z okazji urodzin, w ramach "tortu" z okazji urodzin dla Mojego Wojtka.

Przeglądając różne przepisy zauważyłam, że różnią się jedynie ilością jajek w cieście. Tym razem zrobiłam ciasto z 5 jaj (w starym przepisie było 4) i uważam, że jest lepsze. Upiekłam jeden duży blat ciasta, który jak niegdyś mama, przekroiłam na pół. Oprócz tego wyszły mi trzy spore ptysie. Krem zrobiłam z połowy porcji, pozbywając się niemiłosiernie dużej ilości masła (nie lubię maślanych kremów). Wyszła. Co najważniejsze Solenizant stwierdził, że była "NAJPYSZNIEJSZĄ karpatką na świecie".

CIASTO:
  • 100 g masła
  • 1 szklanka wody
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 4 jajka
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
W rondelku umieścić wodę i masło. Zagotować i zdjąć z ognia.
Dodać mąkę (bez proszku) i dokładnie mieszać drewnianą łyżką, aż ciasto będzie gładkie.
Ostudzić.
Po ostudzeniu ciasto umieścić w misie miksera, dosypać proszek do pieczenia i powoli miksując dodawać po jednym jajku.
Dużą blachę natłuścić i posypać delikatnie mąką.
Wyłożyć ciasto tak, aby pokryło całą blachę (można upiec dwa mniejsze blaty, ale polecam ten sposób). Jeśli zostanie ciasta zawsze można (jak ja) upiec ptysie ;)
Piec w 200 stopniach około 25-30 minut.
UWAGA!!! NIE WOLNO OTWIERAĆ PIEKARNIKA W TRAKCIE PIECZENIA, BO CIASTO OPADNIE!
Ostudzić. Przekroić na pół (jeśli mamy dwa mniejsze blaty, pominąć ten krok).

Wyjąć, ostudzić i przygotować KREM:
  • 1,5 szklanki mleka
  • 50 g cukru pudru
  • 1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
  • 50 g masła
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 jajka

    Szklankę mleka zagotować z masłem i cukrem.
    Pół szklanki mleka umieścić w misie i zmiksować z jajkami oraz mąką.
    Dodać masę jajeczną do zagotowanego mleka i zagotować, MIESZAJĄC CAŁY CZAS!
    Gotować około minuty, do zgęstnienia kremu.

    Gorący krem wyłożyć na jedną część ciasta, zostawiając spory margines, aby po złożeniu krem nie wypłynął.
    Na krem nałożyć drugą część ciasta. Poczekać aż karpatka ostygnie i przełożyć ją do lodówki.
    Po schłodzeniu posypać cukrem pudrem, pokroić i podawać.

czwartek, 24 grudnia 2015

Strucla makowa, czyli figa z makiem


Trochę może za późno, ale może komuś się przyda.
Jak nie w tym roku to na następny :)
To naprawdę świetny przepis.
Znalazłam go kilka lat temu gdzieś w Internecie, ale nie jestem w stanie podać źródła, bo przepisałam tradycyjnie do zeszytu. Minimalnie zmodyfikowałam i teraz się z Wami dzielę.
Polecam!

P.S.: Figa z makiem nabiera sensu. Właściwie to mak z figą ;)

/Składniki na 2 duże/3 mniejsze strucle:/
  • 450 g mąki pszennej
  • 20 g świeżych drożdży/odpowiednia ilość suszonych
  • 130 ml ciepłego mleka
  • 100 g cukru pudru 
  • 1 łyżka cukru z wanilią
  • 4 żółtka (jedno białko należy zachować do masy makowej)
  • 150 g miękkiego masła

Drożdże zalać letnim mlekiem i dodać łyżkę cukru (jeśli są świeże to dodać łyżkę mąki i zaczekać aż zaczyn zacznie pracować).
Mąkę wsypać do miski, zrobić w niej wgłębienie i wlać rozczyn.
Dodać pozostałe składniki i wyrobić gładkie ciasto.
Misę z ciastem przykryć czystą lnianą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 1,5-2 godziny, aż podwoi swoją objętość.

W tym czasie przygotować masę makową:
  • 250 g maku
  • 75 g cukru 
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka masła
  • bakalie (ok. 150 g)*
  • 1 białko
*u mnie suszone figi, żurawina, morele, rodzynki i orzechy włoskie

Mak opłukać na sicie, wstawić do garnka, zalać gorącą wodą (tyle, aby przykryła mak) i zagotować.
Pogotować przez kilka minut, mieszając (najlepiej do momentu aż nie będzie już wody).
Odstawić do ostygnięcia pod przykryciem.

Mak zemleć w maszynce na małych oczkach 4 razy (pierwsze 2 razy sam a następne z bakaliami).
W garnuszku rozpuścić masło z miodem i cukrem. Połączyć z makiem.
Ubić pianę z białka na sztywno.
Dodać do maku i wymieszać wszystko razem.

***

Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 lub trzy części.
Każdą z nich rozwałkować na prostokąt minimalnie dłuższy niż blachy, w którym będą pieczone strucle.
Mak rozsmarować dokładnie na każdym prostokącie, zostawiając około 3 cm po bokach.
Zawinąć strucle do środka wzdłuż dłuższego boku, by zabezpieczyć farsz przed ucieczką ;)
Zwijać strucle wzdłuż dłuższego boku i przełożyć każdą strucle do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Można zrobić to na kilka sposobów:
1) upiec na jednej dużej blaszce, układając ciasta obok siebie
2) upiec w 2-3 osobnych keksówkach
3) upiec w wysmarowanej masłem formie z kominem

Ciasta posmarować roztrzepanym z odrobiną wody żółtkiem.

Piec w 180 stopniach około 50 minut.


Ja upiekłam dwie strucle w keksówkach (jedną w większej, drugą w mniejszej).
Każdą z nich polukrowałam lukrem cytrynowym, aby dłużej zachowały świeżość.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Szarlotka/Kruszon, czyli ciasto retro



Był, jest i będzie w moim domu od zawsze na zawsze.
Spotkałam wiele podobnych przepisów pod inną nazwą (np. pleśniak albo skubaniec). Przepis na klasycznego pleśniaka ma chcąc nie chcąc niemal każdy kto czasem coś piecze. Znajduje się on na odwrocie proszku do pieczenia i faktycznie jest bardzo podobny. ALE NIE TAKI SAM!

Kruszon (dla mnie od zawsze to i tak szarlotka) ma nieco inne proporcje, dzięki czemu ciasto nie jest suche. Prócz tego u mnie w domu nie używało się do tego ciasta dżemu ani powidła a jabłka duszone z odrobiną cukru i cynamonu, dzięki czemu nie było za słodkie. Czasami były to inne owoce (np. borówki posypane cukrem, śliwki).
Mimo, że pieczemy od zawsze w PRLowskim piecyku, beza wychodzi idealna! Chrupiąca z zewnątrz i w środku miękka i słodka. Idealnie współgrająca z kwaskowatymi owocami.

Dla mnie to szarlotka idealna! A w kwestii tych jestem wymagająca. Nie znoszę kiedy jabłka są wymieszane z mąką i przypominają kisiel. Nie cierpię też szarlotek przesłodzonych. Uważam, że jabłka potrzebują jedynie odrobiny cukru. Niekiedy dodaję sok z cytryny. Moim ulubionym połączeniem jest miód oraz sok z cytryny, dzięki czemu uzyskuję świeży kwaskowaty i orzeźwiający smak. Cynamon uwielbiam, ale jeśli wiem, że szarlotkę zaserwuję komuś kto za nim nie przepada to śmiało z niego rezygnuję.Choć muszę przyznać, że mój tata, który deklaruje, że lubi wszystko prócz cynamonu w szarlotce jest w stanie go zaakceptować.

Najgorsze to znaleźć gniazdo nasienne lub pestkę w szarlotce. Oj... Jak ja tego nie lubię. W kawiarni, którą bardzo cenię dostałam kawałek, w którym było i jedno i drugie i od tej pory unikam szarlotki w tym miejscu.

Poniżej zdjęcie przedstawia zeszyt mojej mamy, w którym zapisała proporcje na dość dużą blachę. Ja piekę z połowy tej porcji w kwadratowej blaszce.




/Moja wersja na kwadratową blachę o średnicy 20 cm:/

  • 3 jajka (żółtka i białka osobno)
  • 100 g masła
  • 0,25 szklanki cukru pudru
  • 0,5 szklanki cukru kryształu
  • 1,25 szklanki mąki (pół na pół pszenna z orkiszową razową)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka kakao
  • mus jabłkowy (jabłka duszę z odrobiną soku z cytryny, miód i cynamon dodaję już po zdjęciu z ognia) /owoce sezonowe


Żółtka wymieszać z cukrem pudrem w dużej misce. 
Dodać masło posiekane na kawałeczki i oba rodzaje mąki wraz z proszkiem do pieczenia.
Zagnieść gładkie ciasto.
Z 2/3 ciasta wylepić spód blachy a pozostałą część wymieszać z kakao i schłodzić.
Spód ciasta podpiec, aż stanie się rumiany.
W tym czasie ubić pianę z białek.
Pod koniec ubijania dodawać stopniowo cukier, aż powstanie lśniąca masa bezowa.
Na podpieczony spód wyłożyć duszone z odrobiną miodu i soku z cytryny jabłka.
Wyjąć z lodówki kakaowe ciasto i pokruszyć połowę na jabłka.
Na jabłka i kakaowe okruchy wyłożyć bezę i na nią pokruszyć resztę ciemnego ciasta.
Piec w 180 stopniach około 45 minut (w moim piecyku piecze się krócej, jakieś 30 minut).


czwartek, 6 sierpnia 2015

Murzynek z jabłkami


Murzynek to bardzo, bardzo, bardzo sentymentalne ciasto dla mnie.
Mama często piekła mi MURZYNKA Z KOKOSKAMI, na któego przepis mam w zeszycie po babci. Kiedy skończy się sezon owocowy na pewno zamieszczę go na blogu.
Zaraz po murzynku było ciasto FALE DUNAJU, które moja mama robiła zazwyczaj na skróty. Pomijała krem i piekła samo ciasto z jabłkami (choć wiem, że znane jest jako ciasto z wiśniami), które znikało już w ciągu jednego wieczoru. Wtedy było nas więcej w domu, wszystko wydawało się takie proste, beztroskie... Mimo, że nie mam rodzeństwa dom był pełen ludzi. Teraz jest spokojniej. Oczywiście spokój jest wartością, którą bardzo sobie cenię, ale często brakuje tego uczucia domu pełnego ludzi. Dobrze, że są ludzie, którzy taką pustkę wypełniają i sama myśl o nich powoduje, że chce się żyć. Dla takich ludzi warto piec i robić czekoladki.

Dzisiaj prezentuję przepis na murzynka Liski. Jest świetny. Nie za duży, w sam raz. Z jabłkami, których teraz czas. Dodatek cynamonu sprawia, że jest niesamowicie aromatyczny. Kakao i cynamon to kojące połączenie, nawet w upały. A jabłka z cynamonem... Jabłka z cynamonem to kolejny smak dzieciństwa, więc jak nie lubić tego połączenia?

Oryginalny przepis na blogu Liski

  • 180 g miękkiego masła
  • 150 g cukru pudru
  • 2 jajka
  • 130 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki ciemnego kakao
  • 50 g mlecznej czekolady, posiekanej *
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 duże jabłko, obrane i pokrojone w drobną kostkę/dwa małe
Masło utrzeć z cukrem, dodawać po jednym jajku, następnie cynamon i kakao. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, czekoladą i orzechami. Dodać do masy maślanej razem z jabłkami. Wymieszać.
Formę keksową o wymiarach 14×24 cm wysmarować masłem, wysypać tartą bułką lub mąką.
Przełożyć ciasto (będzie bardzo gęste).
Piekarnik nagrzać do 175 st C.
Wstawić ciasto i piec 50-60 minut.
Smacznego!

*Liska dodała garść posiekanych orzechów, ja pominęłam orzechy i dodałam 50 g czekolady mlecznej z orzechami



Ostudzić w formie.

poniedziałek, 11 maja 2015

Ciasteczka ryżowe



Ulubione ciasteczka wielu osób. Podobnie jak kocie oczka są w moim domu zawsze! Pojawiły się równocześnie i są poniękąd bliźniaczo traktowane :) Bezglutenowe, idealne dla dzieci! Zmieniłam nieco proporcje w związku z tym, że teraz opakowania kleiku ryżowego są dużo mniejsze niż parenaście lat temu. Polegam gorąco!!!

/Około 30 ciasteczek/
  • opakowanie kleiku ryżowego (170 g)
  • 3/4 szklanki cukru 
  • 3 jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 175 g miękkiego masła
  • 2 łyżki wiórków kokosowych/sezamu (można pominąć)
  • 2 blachy wyłożone papierem do pieczenia
  • ulubiona konfitura 
*Wszystkie składniki powinny być ogrzane do temperatury pokojowej

Do miski przełożyć wszystkie składniki i wyrobić ciasto. Ja zazwyczaj używam do tego rąk, ale można się wspomóc mikserem ;)
Formować niewielkie kulki (wielkości orzecha włoskiego) i robić w nich wgłębienia palcem.
Wstawić do rozgrzanego do 170 stopni piekarnika i piec do zrumienienia (około 20 minut; ja piekę w starym piecyku bez regulacji temperatury, druga blacha piecze mi się zdecydowanie szybciej).

Po ostudzeniu nałożyć konfiturę.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Kocie oczka


Apropos zeszytów, dzieciństwa i przepisów niezmiennie dobrych KOCIE OCZKA są jedną z obowiązkowych pozycji na liście PONADCZASOWYCH.
Od zawsze w mojej rodzinie. Teraz także i tutaj!
Wychodzą zawsze, wszędzie i każdemu.


/4 blachy pojedynczych ciasteczek/

  • 0,5kg mąki
  • 250g masła 
  • 2 żółtka
  • 180g cukru pudru
  • 1-2 łyżki śmietany
  • gęsty *dżem lub marmolada (do przełożenia)
  • ew. cukier puder (do oprószenia)

    Wszystko szybko zagnieść do połączenia składników i schłodzić w lodówce min. godzinę. Rozwałkować i wykrawać parzystą liczbę ciasteczek, w połowie robiąc "dziurki" (czasami używam do tego węższej części metalowej foremki na rurki).
    Piec około 10-12 minut, aż brzegi będą brązowe.
    Po całkowitym ostudzeniu ciasteczka przekładać dżemem lub marmoladą i posypać cukrem pudrem.

    *u mnie z czarnej porzeczki

środa, 22 kwietnia 2015

Zeszyty i szarlotka domowa



Mam słabość do odręcznego pisma i jeśli mam tylko wybór to zdecydowanie wolę zapisać coś na kartce niż elektronicznie.
   Moja przygoda z zapisywaniem przepisów rozpoczęła się w wieku 3-4 lat. Wtedy zauważyłam, że mama piecze murzynka z kokosem zerkając w duży zeszyt (formatu a4) i postanowiłam zostać szefową kuchni w domu. W ten sposób zapisałam zeszyt od tyłu składnikami typu "cukjer, monka". Zeszyt(y) oczywiście są nadal w moim domu. Zarówno ten mamy jak i te wspólne. Nie tak dawno znalazłyśmy też kilka tych, które należały do babci. Wspaniale mieć coś co zostało zapisane i wypróbowane przez kilka pokoleń.
MOJE PIERWSZE KULINARNE POCZYNANIA:


Jeśli zeszyty, przepisy, pierwsze kroki w kuchni to oczywiście nie może się obejść bez SZARLOTKI. Czy jest ktoś kto jej nie lubi? Nie sądzę. Ja osobiście nie spotkałam jeszcze człowieka, który by to zdeklarował. Wśród bliskich mam wielu przeciwników cynamonu, przy czym ja sama za nim przepadam.



SZARLOTKA DOMOWA 
/zapisane przez Moją Mamę, z moimi proporcjami na mniejszą formę/

Szarlotka wychodzi zawsze i każdemu! Gwarantuję :)