Klasyk.
Każdy, kto choć trochę orientuje się w tematyce wypieków, wie, że upieczenie dobrej bezy to nie lada wyzwanie. Mam bardzo stary piecyk, który nie ma regulacji temperatury. Większość przepisów na Pavlovą jest zbyt skomplikowana na moje warunki domowe. Trzeba najpierw w wysokiej, później niskiej temperaturze, albo inne (np. ten poniżej), gdzie bezę powinno się piec powoli w 120-140 stopniach.U mnie nie ma takiej opcji. Ryzykuję i piekę. Wygląda na to, że mam farta (albo miałam do tej pory), bo jakimś cudem zazwyczaj wychodzi. Najlepiej właśnie z tego przepisu, który gości u mnie w domu od lat i znajduje się w książce "DESERY Na co dzień i od święta", którą sprezentowałam Mamie na urodziny, będąc nastolatką. Idąc tym śladem, tym razem beza jest tortem na Jej urodziny.
Z poniższego przepisu upiekłam dwa blaty, aby zrobić wyższy tort. Podaję proporcje na jeden. Zamiast bitej śmietany zrobiłam dwa kremy i na każdy blat nałożyłam inny.
- 3 białka
- szczypta soli
- 175 g cukru
- łyżka octu (w wersji książkowej go nie ma)
- łyżka mąki ziemniaczanej (jej również nie ma w książce)
- 300 ml bitej śmietany
- świeże owoce
Blachę do pieczenia wyłożyć pergaminem.
W dużej misce ubić sztywną pianę z białek, do których uprzednio należy wsypać szczyptę soli.
Dosypywać stopniowo cukier, nie przestając ubijać. Z kolejną porcją cukru zaczekać, aż poprzednia zostanie całkowicie wchłonięta.
Wyłożyć 1/4 piany na blachę tak, aby zrobić krą o średnicy 20 cm.
Resztę piany nakładać łyżką wokół krawędzi, aż powstanie wysoki brzeg.
Piec w piekarniku rozgrzanym do 140 stopni C przez 1 i 1/4 godziny.
Wyłączyć piekarnik i pozostawić bezę do całkowitego wystygnięcia.
Przełożyć bezę na paterę i nałożyć bitą śmietanę (lub krem), a następnie owoce. Należy robić to tuż przed podaniem, ponieważ beza szybko zmięknie pod wpływem śmietany (kremu) i owoców.
Z podanego przepisu można upiec kilka mniejszych bez, robiąc porcje. Wtedy czas pieczenia trzeba skrócić.
______________________________________________________________________
Dwie wersje kremu do tortu bezowego
KAJMAKOWY:
125 g mascarpone
60 ml śmietanki kremówki
1-2 łyżki kajmaku
ŚMIETANKOWY:
125 g mascarpone
60 ml śmietanki kremówki
1 łyżka cukru pudru
W obydwu przypadkach wszystkie składniki zmiksować na gładki i puszysty krem.
Będąc malutką dziewczynką uwielbiałam budyń. Z biegiem lat, kiedy zaczęłam eksperymentować, zdałam sobie sprawę jak wielka jest różnica pomiędzy tym kupnym z torebki (dla jasności, nie potępiam go absolutnie!!!) a domowym, z żółtkami i prawdziwą wanilią, albo czekoladą w wersji czekoladowej. Jak słyszę/czytam "budyń", mam przed oczami ten malinowy w różowym kolorze, który na opakowaniu zawsze był w idealnym kształcie, z jakiejś wymyślnej formy. Z malinami miał mało wspólnego, ale można było polać sokiem :)
Wracając do rzeczy, kiedy napotykam na przepis z budyniem ZAWSZE go chociaż czytam. Tak samo mam z porzeczkami, które darzę podobnym sentymentem. Nie mogło być inaczej! Upiekłam, modyfikując proporcje i krem, lekko podpiekając spód.
Podpatrzyłam U DOROTY.
Podaję moje proporcje i sposób wykonania.
Kruche ciasto z migdałami:
- 150 g zmielonych migdałów
- 150 g masła, schłodzonego
- 100 g cukru pudru do wypieków
- 150 g mąki pszennej
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 jajko
- 1 żółtko
Masło siekam na drobniejsze kawałki i umieszczam w sporej misce z jajkiem i żółtkiem.
Migdały blenduję w blenderze, następnie łączę z z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem.
Suche składniki dosypuję do masła i jajek, szybko zagniatam ciasto i chłodzę w lodówce około dwie-trzy godziny, lub całą noc i piekę ciasto dopiero nazajutrz.
Schłodzone ciasto wyciągam z lodówki i wykładam większą częścią spód i boki ceramicznej formy o wymiarach 16 x 22 cm, lub okrągłej/kwadratowej o średnicy/boku 22 cm. Resztę ciasta wkładam do lodówki. Ciasto podpiekam, aż się zrumieni (około 30 minut w 170 stopniach C.) Na podpieczony spód wykładam
domowy krem budyniowy na żółtkach:
- 2 żółtka
- 3 czubate łyżki cukru pudru (w tym 1 z prawdziwą wanilią)*
- 1,5 łyżki mąki pszennej
- 150 ml mleka
*można dać 3 łyżki cukru pudru i dodać ziarenka wyskrobane z 1/4 laski wanilii/ekstrakt waniliowy/pastę waniliową
Żółtka utrzeć z cukrem na kogel-mogel. Dodać mąkę, wymieszać, następnie wlać połowę mleka, i jeszcze raz wymieszać.
Resztę mleka zagotować w rondlu i wyłączyć ogień. Dodać kogel-mogel i postawić na małym ogniu, cały czas mieszając, aby się nie przypaliło, aż całość zgęstnieje.
Kiedy powstanie pożądana "budyniowa" konsystencja, zdjąć z ognia i ostudzić.
Na krem budyniowy wyłożyć porzeczki (u mnie około 200-250 g).
Pozostałe ciasto rozwałkować i ułożyć na wierzchu, lub ulepić/wyciąć z foremek dowolne kształty (u mnie kwiatki) i ułożyć na wierzchu. Piec jeszcze około 30 minut, aż wierzch będzie rumiany.
Wertując wszystkie zapisane luzem przepisy na kartkach, natknęłam się na BROWNIE TRUSKAWKA W CZEKOLADZIE ze strony I LOVE BAKE, który spisałam z Internetu dwa lata temu i nigdy nie zdążyłam upiec. Miałam maliny, dzikie truskawki i borówki, więc wykorzystałam je wszystkie! Ciasto wyszło obłędne. Schłodzony krem czekoladowy, owoce i nie za słodkie kakaowe ciasto to trio idealne. Polecam szczególnie teraz, kiedy mamy pod dostatkiem świeżych owoców.
Poniżej podaję przepis, który w całości zacytowałam z moimi dopiskami w nawiasie. Jedyną zmianą jest nazwa ciasta, ponieważ wg mnie nie jest to do końca brownie.
CIASTO:
- 1/2 szklaki mąki tortowej
- 1/2 szklanki cukru
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 1/3 szklanki kakao
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 115 g masła, roztopionego
- 2 jajka
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (dałam domowy cukier waniliowy)
- szczypta soli
DODATKOWO:
- ok. 200 g truskawek, świeżych (u mnie borówki amerykańskie, maliny i dzikie truskawki)
- 100 g gorzkiej czekolady
- 90 ml śmietanki kremówki 30%
* 1 szklanka o pojemności 250 ml.
Mąkę przesiewamy razem z kakao oraz proszkiem. Następnie dodajemy
cukry oraz sól. Jajka mieszamy z wanilią i dodajemy do suchych
składników razem z roztopionym i jeszcze ciepłym masłem. Mieszamy tylko
do połączenia. Formę o wym. 20 x 25 cm wykładamy papierem do pieczenia.
Przekładamy ciasto i pieczemy w temp. 180 C przez około 20-25 min. Po
upieczeniu zostawiamy do wystudzenia.
Następnie wykładamy na wierzch brownie pokrojone na pół truskawki.
Kremówkę mocno podgrzewamy, następnie dodajemy kawałki czekolady i
mieszamy do całkowitego połączenia. Zostawiamy do wystudzenia i wylewamy
na truskawki (owoce). Wkładamy na 30-40 min. do lodówki, aby stężało i kroimy
na kawałki.